Witajcie,
Jakiś czas temu na moim kanale pojawił się filmik, w którym pokazywałam Wam w jaki sposób piorę swoje pędzle. Dla zainteresowanych filmik jest dostępny TUTAJ. Wtedy jako środka piorącego używałam szamponu dla dzieci Pinio z Biedronki. Nie byłam z niego jednak do końca zadowolona. I całkowicie przypadkiem w moje ręce trafiło Hipoalergiczne naturalne mydło marki Biały Jeleń. I to właśnie o nim chciałabym Wam dziś opowiedzieć.
Jakiś czas temu na moim kanale pojawił się filmik, w którym pokazywałam Wam w jaki sposób piorę swoje pędzle. Dla zainteresowanych filmik jest dostępny TUTAJ. Wtedy jako środka piorącego używałam szamponu dla dzieci Pinio z Biedronki. Nie byłam z niego jednak do końca zadowolona. I całkowicie przypadkiem w moje ręce trafiło Hipoalergiczne naturalne mydło marki Biały Jeleń. I to właśnie o nim chciałabym Wam dziś opowiedzieć.
Witajcie,
Przedwczoraj pisałam o dość niesympatycznej sytuacji jaka miała miejsce przy okazji zamówienia w sklepie internetowym Polleny Ostrzeszów. Po publikacji tamtego posta bez żadnych skrupułów wrzuciłam link na fanpage firmy. Na następny dzień dostałam odpowiedź od Pana, z którym wcześniej mailowałam, że moja wiadomość miała formę groźby (przypomnę, że powołałam się na ustawę i UOKiK), ale dziękują za zwrócenie uwagi na ich błąd w regulaminie, który został już poprawiony i wyślą mi nowy produkt. Tego samego dnia, na fanpage pojawiła się odpowiedź od samego producenta, że postarają się załatwić sprawę w trybie pilnym i bez strat dla mnie. Ja już wiedziałam, że produkt został wysłany więc nie kierowałam sprawy do osoby której mail został podany na fanpage.
Natomiast dzisiaj, niemalże o świcie, bo tuż po 6 rano napisał do mnie ten sam Pan, można powiedzieć tłumacząc się, że proces reklamacyjny trwał tylko 3 dni (zwykle trwa dłużej), a co do poniedziałkowej wymiany maili poinformował mnie iż tamtego dnia pracowali tylko do 14 więc nie miał możliwości mi odpowiedzieć. W kolejnym mailu dostałam numer listu przewozowego (tak, nowy produkt wysłali również kurierem :)). A na fanpage Pollena przeprosiła za zamieszanie i obiecała jakąś niespodziankę wraz z przesyłanym mi produktem.
Dzisiaj dostałam paczkę z nowym Balsamem do mycia naczyń. Niestety owej niespodzianki nie znalazłam, a szkoda :). Pomimo to jestem zadowolona z tego jak ta sprawa się zakończyła. Na przykładzie Polleny Ostrzeszów możemy zobaczyć jaką siłę przebicia ma powołanie się na ustawę oraz wspomnienie o UOKiK, a po drugie jak firmy liczą się ze słowem bloggera. W końcu producent mógł usunąć mój post z własnej tablicy i udawać że nic takiego nie miało miejsca. Na szczęście tego nie zrobił, stanął na wysokości zadania. Przeprosił i wysłał produkt, więc moim zdaniem obydwie strony są zadowolone z takiego obrotu spraw.
A o samym produkcie, o który tak walczyłam już wkrótce będziecie mogły przeczytać na moim drugim blogu, na który Was serdecznie zapraszam :) Mama Lenki Bloguje
Przedwczoraj pisałam o dość niesympatycznej sytuacji jaka miała miejsce przy okazji zamówienia w sklepie internetowym Polleny Ostrzeszów. Po publikacji tamtego posta bez żadnych skrupułów wrzuciłam link na fanpage firmy. Na następny dzień dostałam odpowiedź od Pana, z którym wcześniej mailowałam, że moja wiadomość miała formę groźby (przypomnę, że powołałam się na ustawę i UOKiK), ale dziękują za zwrócenie uwagi na ich błąd w regulaminie, który został już poprawiony i wyślą mi nowy produkt. Tego samego dnia, na fanpage pojawiła się odpowiedź od samego producenta, że postarają się załatwić sprawę w trybie pilnym i bez strat dla mnie. Ja już wiedziałam, że produkt został wysłany więc nie kierowałam sprawy do osoby której mail został podany na fanpage.
Natomiast dzisiaj, niemalże o świcie, bo tuż po 6 rano napisał do mnie ten sam Pan, można powiedzieć tłumacząc się, że proces reklamacyjny trwał tylko 3 dni (zwykle trwa dłużej), a co do poniedziałkowej wymiany maili poinformował mnie iż tamtego dnia pracowali tylko do 14 więc nie miał możliwości mi odpowiedzieć. W kolejnym mailu dostałam numer listu przewozowego (tak, nowy produkt wysłali również kurierem :)). A na fanpage Pollena przeprosiła za zamieszanie i obiecała jakąś niespodziankę wraz z przesyłanym mi produktem.
Dzisiaj dostałam paczkę z nowym Balsamem do mycia naczyń. Niestety owej niespodzianki nie znalazłam, a szkoda :). Pomimo to jestem zadowolona z tego jak ta sprawa się zakończyła. Na przykładzie Polleny Ostrzeszów możemy zobaczyć jaką siłę przebicia ma powołanie się na ustawę oraz wspomnienie o UOKiK, a po drugie jak firmy liczą się ze słowem bloggera. W końcu producent mógł usunąć mój post z własnej tablicy i udawać że nic takiego nie miało miejsca. Na szczęście tego nie zrobił, stanął na wysokości zadania. Przeprosił i wysłał produkt, więc moim zdaniem obydwie strony są zadowolone z takiego obrotu spraw.
A o samym produkcie, o który tak walczyłam już wkrótce będziecie mogły przeczytać na moim drugim blogu, na który Was serdecznie zapraszam :) Mama Lenki Bloguje
xoxo
Witajcie,
Dzisiaj nietypowy post, bo typowo narzekający i przedstawiający niedogodności związane z zakupami online. Osobiście bardzo lubię robić zakupy przez internet. Jest to najzwyczajniej wygodne. Siadam, zamawiam, płacę i za 2-3 dni przyjeżdża kurier z paczką. Bez wychodzenia z domu, bez zastanawiania się w jakim sklepie znajdę taki lub inny produkt, a często też w esklepach producentów jest taniej niż stacjonarnie. Niestety nie mamy gwarancji tego w jakim stanie przyjdzie zamówiony przez nas produkt.
Tak było w przypadku mojego zamówienia produktów Biały Jeleń z Polleny Ostrzeszów. Zamówienie było średniej wielkości, bo oscylowało na kwotę nieco ponad 70 zł. W paczce były m. in. balsamy do mycia naczyń. Niestety jeden z pięciu balsamów dotarł do mnie nie kompletny. W butelce brakowało ok 1/4 produktu. W pierwszej chwili pomyślałam, że to wina transportu - powszechnie wiadomo jak firmy kurierskie obchodzą się z paczkami, jednak w paczce nie było śladu po rozlaniu produktu, była cała sucha i nie było na niej żadnych plam. Dodam jeszcze że felerny produkt był inaczej zapakowany niż pozostałe. 'Dziubki' wszystkich balsamów do naczyń były oklejone taśmą, która miała je chronić przed otwarciem, natomiast ostatni z nich był owinięty folią spożywczą. Czemu? Nie wiem.
Zaraz po rozpakowaniu paczki i zorientowaniu się, że jeden produkt jest niepełny, napisałam maila z zapytaniem do obsługi sklepu internetowego. W odpowiedzi dostałam informację, że z całą pewnością nie zapakowaliby uszkodzonego produktu i uwzględnią reklamację jeżeli spisany został protokół szkody z kurierem. Jak nie trudno się domyślić owego protokołu nie miałam, gdyż rozpakowałam paczkę już po odjeździe kuriera. Poza tym tak jak już wspomniałam produkt nie nosił śladów uszkodzenia w transporcie. Wtedy zostałam poinformowana, że zgodnie z ich regulaminem jeżeli nie został spisany protokół szkody z kurierem oni nie mają podstaw do wszczęcia postępowania reklamacyjnego. Nie zastanawiając się długo zaczęłam szukać w internecie ustawy mówiącej o prawach konsumenta w przypadku otrzymania niekompletnego produktu. Oczywiście takową znalazłam (ustawa z dnia 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego (Dz. U. nr 141, poz. 1176 z późn. zm.) na mocy której mam prawo do otrzymania 100% zwrotu za uszkodzony towar bądź zastąpienie go nowym. Wiadomość z taką informacją wysłałam do Obsługi Klienta i na tym kontakt niestety się urwał. Warto wspomnieć że odpowiedź na poprzednie wiadomości dostawałam kilka minut po ich wysłaniu. Co w takim razie spowodowało nagły brak reakcji? Na razie czekam, może się odezwą...
Ciekawa jestem czy to pierwszy taki przypadek w esklepie Białego Jelenia.
Miałyście może jakieś doświadczenia z tą firmą? Koniecznie dajcie znać w komentarzach.
Dzisiaj nietypowy post, bo typowo narzekający i przedstawiający niedogodności związane z zakupami online. Osobiście bardzo lubię robić zakupy przez internet. Jest to najzwyczajniej wygodne. Siadam, zamawiam, płacę i za 2-3 dni przyjeżdża kurier z paczką. Bez wychodzenia z domu, bez zastanawiania się w jakim sklepie znajdę taki lub inny produkt, a często też w esklepach producentów jest taniej niż stacjonarnie. Niestety nie mamy gwarancji tego w jakim stanie przyjdzie zamówiony przez nas produkt.
Tak było w przypadku mojego zamówienia produktów Biały Jeleń z Polleny Ostrzeszów. Zamówienie było średniej wielkości, bo oscylowało na kwotę nieco ponad 70 zł. W paczce były m. in. balsamy do mycia naczyń. Niestety jeden z pięciu balsamów dotarł do mnie nie kompletny. W butelce brakowało ok 1/4 produktu. W pierwszej chwili pomyślałam, że to wina transportu - powszechnie wiadomo jak firmy kurierskie obchodzą się z paczkami, jednak w paczce nie było śladu po rozlaniu produktu, była cała sucha i nie było na niej żadnych plam. Dodam jeszcze że felerny produkt był inaczej zapakowany niż pozostałe. 'Dziubki' wszystkich balsamów do naczyń były oklejone taśmą, która miała je chronić przed otwarciem, natomiast ostatni z nich był owinięty folią spożywczą. Czemu? Nie wiem.
Zaraz po rozpakowaniu paczki i zorientowaniu się, że jeden produkt jest niepełny, napisałam maila z zapytaniem do obsługi sklepu internetowego. W odpowiedzi dostałam informację, że z całą pewnością nie zapakowaliby uszkodzonego produktu i uwzględnią reklamację jeżeli spisany został protokół szkody z kurierem. Jak nie trudno się domyślić owego protokołu nie miałam, gdyż rozpakowałam paczkę już po odjeździe kuriera. Poza tym tak jak już wspomniałam produkt nie nosił śladów uszkodzenia w transporcie. Wtedy zostałam poinformowana, że zgodnie z ich regulaminem jeżeli nie został spisany protokół szkody z kurierem oni nie mają podstaw do wszczęcia postępowania reklamacyjnego. Nie zastanawiając się długo zaczęłam szukać w internecie ustawy mówiącej o prawach konsumenta w przypadku otrzymania niekompletnego produktu. Oczywiście takową znalazłam (ustawa z dnia 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego (Dz. U. nr 141, poz. 1176 z późn. zm.) na mocy której mam prawo do otrzymania 100% zwrotu za uszkodzony towar bądź zastąpienie go nowym. Wiadomość z taką informacją wysłałam do Obsługi Klienta i na tym kontakt niestety się urwał. Warto wspomnieć że odpowiedź na poprzednie wiadomości dostawałam kilka minut po ich wysłaniu. Co w takim razie spowodowało nagły brak reakcji? Na razie czekam, może się odezwą...
Ciekawa jestem czy to pierwszy taki przypadek w esklepie Białego Jelenia.
Miałyście może jakieś doświadczenia z tą firmą? Koniecznie dajcie znać w komentarzach.
xoxo






