Witajcie,
Po ciąży i po karmieniu piersią (krótkim, bo krótkim, ale jednak) wygląd mojego biustu pozostawiał wiele do życzenia. Szczerze mówiąc byłam nim załamana, bo jeszcze przed ciążą bardzo o niego dbałam i pomimo niewielkich rozstępów (co prawda prawie nie widocznych) byłam z niego niesamowicie zadowolona. Dlatego też od razu kiedy mogłam zacząć stosować kosmetyki do pielęgnacji biustu sięgnęłam najpierw po mini próbkę balsamu z Clareny, a później wybrałam się do Rossmanna w poszukiwaniu serum. Byłam nastawiona na kupno Lirene, bo kiedyś go używałam i byłam zadowolona, niestety nie było go akurat na sklepowych półkach więc zdecydowałam się na Superskoncentrowane serum do biustu, Total Push-Up, Eveline. Co z tego wynikło? Zapraszam do czytania dalej...
Po ciąży i po karmieniu piersią (krótkim, bo krótkim, ale jednak) wygląd mojego biustu pozostawiał wiele do życzenia. Szczerze mówiąc byłam nim załamana, bo jeszcze przed ciążą bardzo o niego dbałam i pomimo niewielkich rozstępów (co prawda prawie nie widocznych) byłam z niego niesamowicie zadowolona. Dlatego też od razu kiedy mogłam zacząć stosować kosmetyki do pielęgnacji biustu sięgnęłam najpierw po mini próbkę balsamu z Clareny, a później wybrałam się do Rossmanna w poszukiwaniu serum. Byłam nastawiona na kupno Lirene, bo kiedyś go używałam i byłam zadowolona, niestety nie było go akurat na sklepowych półkach więc zdecydowałam się na Superskoncentrowane serum do biustu, Total Push-Up, Eveline. Co z tego wynikło? Zapraszam do czytania dalej...




