Witajcie,
Do dzisiejszej recenzji zbierałam się bardzo długo, sama w sumie nie wiem dlaczego. Produkt, o którym chcę Wam napisać jest już u mnie od przeszło pół roku. Przez ten czas zdążyłam już wyrobić sobie o nim dokładną opinię. A zdjęcia do recenzji leżą na dysku już od 2-3 miesięcy :)
A więc już nie przedłużam i przechodzę do sedna dzisiejszego postu.
Opakowanie:
Sam balsam zapakowany jest w plastikowe opakowanie w kolorze złota, które niestety swoją estetyką nie powala. Dodatkowo w sklepie jest ono zapakowane w kartonik. Są na nim niemalże wszystkie niezbędne informacje na temat produktu, a także mamy pewność, że nikt wcześniej do balsamu nie zaglądał.
Forma aplikacji jaką mamy w tym przypadku to oczywiście wygodny sztyft, który jest najlepszym rozwiązaniem w tego typu produktach.
Właściwości:
Zacznę może od koloru, bo właśnie to wyróżnia wersję Moisture Plus od innych Carmexów. Mój wariant kolorystyczny to Pink czyli różowy. W opakowaniu kolor ten może wyglądać dość dramatycznie i zbyt intensywnie jak na balsam. Na szczęście na ustach kolor ten jest dużo delikatniejszy i na wpół transparentny. Daje delikatny różowy kolorek. Konsystencja balsamu jest dość miękka, aczkolwiek nawet latem nie sprawia że produkt się rozpływa w opakowaniu. Niemniej jednak nie polecałabym trzymać go w kieszeni spodni, gdzie zdecydowanie będzie mu za ciepło ;)
Podobnie jak inne wersje słynnego Carmexu ma on zarówno posmak jak i zapach kamfory, która nie każdemu może odpowiadać (np ja za nią nie przepadam). Nie czuć natomiast słynnego też dla Carmexu mrowienia na ustach.
Na koniec zostawiłam sobie najważniejszą kwestię czyli nawilżanie i pielęgnacja. Szczerze muszę przyznać, że balsam ten nie nadaje się na zimową porę, kiedy nasze usta potrzebują porządnej dawki nawilżenia. Nie nawilża i nie odżywia on na tyle by pomóc nam pozbyć się suchych i spierzchniętych ust. Dodatkowo, jeżeli użyjemy go na takie wysuszone usta, podkreśli on na nich wszelkie suche skórki, co niestety nie wygląda zbyt estetycznie. Jest to więc bardziej produkt, który pomoże nam utrzymać zadbane usta w dobrej kondycji. Delikatnie je nawilży i nie pozwoli na większe wysuszenie.
Podsumowanie:
W przeciwieństwie do wersji tubkowych Carmexa, ta kolorowa jest niesamowicie mało wydajna. Po prostu niknie w oczach, po każdym użyciu. Opakowanie mieści 10g produktu i kosztuje około 15 zł w drogerii Natura bądź Rossmann, natomiast na stronie carmexpolska.pl 10,99.
Pomimo tego, że nie jest to kosmetyk, który pomógłby mi w przypadku dużego wysuszenia ust to jestem z niego zadowolona. Na pewno sprawdził się u mnie dużo lepiej niż wersja z jaśminem i zieloną herbatą, która bardziej zaszkodziła niż pomogła. Ponadto Moisture Plus nadaje ustom delikatnego koloru, który idealnie nadaje się na codzień. Chętnie wypróbowałabym inne wersje kolorystyczne tego produktu.
Używałyście tej wersji słynnego Carmexu? A może nie należycie do grupy fanek tego produktu?
Do dzisiejszej recenzji zbierałam się bardzo długo, sama w sumie nie wiem dlaczego. Produkt, o którym chcę Wam napisać jest już u mnie od przeszło pół roku. Przez ten czas zdążyłam już wyrobić sobie o nim dokładną opinię. A zdjęcia do recenzji leżą na dysku już od 2-3 miesięcy :)
A więc już nie przedłużam i przechodzę do sedna dzisiejszego postu.
Balsam do ust, Moisture Plus Pink, Carmex
Opakowanie:
Sam balsam zapakowany jest w plastikowe opakowanie w kolorze złota, które niestety swoją estetyką nie powala. Dodatkowo w sklepie jest ono zapakowane w kartonik. Są na nim niemalże wszystkie niezbędne informacje na temat produktu, a także mamy pewność, że nikt wcześniej do balsamu nie zaglądał.
Forma aplikacji jaką mamy w tym przypadku to oczywiście wygodny sztyft, który jest najlepszym rozwiązaniem w tego typu produktach.
Właściwości:
Zacznę może od koloru, bo właśnie to wyróżnia wersję Moisture Plus od innych Carmexów. Mój wariant kolorystyczny to Pink czyli różowy. W opakowaniu kolor ten może wyglądać dość dramatycznie i zbyt intensywnie jak na balsam. Na szczęście na ustach kolor ten jest dużo delikatniejszy i na wpół transparentny. Daje delikatny różowy kolorek. Konsystencja balsamu jest dość miękka, aczkolwiek nawet latem nie sprawia że produkt się rozpływa w opakowaniu. Niemniej jednak nie polecałabym trzymać go w kieszeni spodni, gdzie zdecydowanie będzie mu za ciepło ;)
Podobnie jak inne wersje słynnego Carmexu ma on zarówno posmak jak i zapach kamfory, która nie każdemu może odpowiadać (np ja za nią nie przepadam). Nie czuć natomiast słynnego też dla Carmexu mrowienia na ustach.
Na koniec zostawiłam sobie najważniejszą kwestię czyli nawilżanie i pielęgnacja. Szczerze muszę przyznać, że balsam ten nie nadaje się na zimową porę, kiedy nasze usta potrzebują porządnej dawki nawilżenia. Nie nawilża i nie odżywia on na tyle by pomóc nam pozbyć się suchych i spierzchniętych ust. Dodatkowo, jeżeli użyjemy go na takie wysuszone usta, podkreśli on na nich wszelkie suche skórki, co niestety nie wygląda zbyt estetycznie. Jest to więc bardziej produkt, który pomoże nam utrzymać zadbane usta w dobrej kondycji. Delikatnie je nawilży i nie pozwoli na większe wysuszenie.
Podsumowanie:
W przeciwieństwie do wersji tubkowych Carmexa, ta kolorowa jest niesamowicie mało wydajna. Po prostu niknie w oczach, po każdym użyciu. Opakowanie mieści 10g produktu i kosztuje około 15 zł w drogerii Natura bądź Rossmann, natomiast na stronie carmexpolska.pl 10,99.
Pomimo tego, że nie jest to kosmetyk, który pomógłby mi w przypadku dużego wysuszenia ust to jestem z niego zadowolona. Na pewno sprawdził się u mnie dużo lepiej niż wersja z jaśminem i zieloną herbatą, która bardziej zaszkodziła niż pomogła. Ponadto Moisture Plus nadaje ustom delikatnego koloru, który idealnie nadaje się na codzień. Chętnie wypróbowałabym inne wersje kolorystyczne tego produktu.
Używałyście tej wersji słynnego Carmexu? A może nie należycie do grupy fanek tego produktu?
xoxo





















