My beautiful dream!

20 lipca 2014

Czy to odżywka idealna? | Odżywka pielęgnacyjna olejek z awokado i masło karite, Garnier Ultra Doux

Witajcie

w kolejnym poście z serii pielęgnacji włosów. Produkt o którym chciałabym Wam dziś opowiedzieć został osławiony przez jedną z video blogerek. Od tamtego czasu większość osób się nim zachwyca, a więc i ja postanowiłam wypróbować Odżywkę do włosów z olejkiem z awokado i masłem karite marki Garnier z serii Ultra Doux. Jak powszechnie wiadomo jestem ogromną fanką odżywek marki Nivea i szczerze mówiąc myślałam, że bohaterka dzisiejszej notki będzie ich godnym zastępcą albo chociaż chwilową odmianą


Opakowanie:
Odżywka znajduje się w żółtej, plastikowej butelce, która stoi 'na głowie' i jest dość miękka. Znacznie ułatwia to wydobywanie produktu do samego końca. Przez opakowanie widać stopień zużycia produktu, więc któregoś poranka nie zaskoczy nas pustka ;) Dozownik też jest całkiem przyjemny, nie przyczynia się do nadmiernego wydobywania odżywki.


Właściwości:
Oczywiście zapach! W tym przypadku jest bardzo przyjemny, delikatny i jakby lekko kremowy (o ile można tak powiedzieć o zapachu?). Niestety w ogóle nie utrzymuje się na włosach. Konsystencją przypomina rzadki budyń o smaku waniliowym ;) Jest bardzo przyjemna, nie zbyt gęsta i tępa podczas aplikacji, ale również nie na tyle rzadka by uciekać przez palce.


Producent twierdzi że po użyciu jego odżywki:

...włosy stają się wyjątkowo łatwe w rozczesywaniu i odżywione. Są niewiarygodnie miękkie i błyszczące.
Jak to sprawdziło się u mnie...
Podczas stosowania tej odżywki używałam kilku różnych szamponów, mniej lub bardziej plączących włosy i muszę przyznać, że po użyciu Ultra Doux były one rzeczywiście łatwe do rozczesania, nawet bez używania recenzowanej już dwufazowej odżywki z GlissKur (KLIK). Niestety w moim przypadku jest to tak na prawdę jedyny plus. Moje włosy po myciu mają tendencję do puszenia się więc lubię gdy odżywka je wygładzi. Garnier tego nie robił. Podniszczone końce stały we wszystkie strony świata, a grzywka nie miała ochoty się układać na prosto. O odżywieniu też nie mam mowy. Co prawda w przypadku odżywek tzw ekspresowych nigdy nie spodziewam się jakiegoś dogłębnego odżywienia, jednak tym razem nie widziałam nawet powierzchownego nawilżenia. Niestety nie zauważyłam również aby moje włosy były błyszczące jak to obiecuje producent. O tyle dobrze że odżywka nie obciążała mi włosów i nie byłam zmuszona być ich częściej niż zwykle. 
Odżywkę nakładałam po każdym myciu na około 2 min (producent mówi o 'kilku chwilach', czy ktoś wie ile to dokładnie?).
Wydajnością podobna jest do odżywki z Nivea. Starczyła mi na około 3 miesiące użytkowania. Więc uważam to za całkiem fajny wynik.

Skład:
Nie jest może w 100% naturalnych, jednak znajdziemy w nim emolienty takie jak olej palmowy, obiecane masło karite i olej z awokado. Ponadto nie zawiera silikonów.



Podsumowanie:
Opakowanie standardowo mieści 200 ml produktu i kosztuje w granicach 7 zł. Dostać ją można zarówno w Rossmannie, Naturze jak i hipermarketach typu Tesco.
U mnie niestety ta odżywka się nie sprawdziła. Może gdybym nakładała ją na dłuższy czas dałaby lepsze efekty, ale nie zawsze mam czas paradować z odżywką na włosach przez 30 min ;) poza tym producent mówi tylko o 'kilku chwilach'.
Uważam że ta odżywka absolutnie nie nadaje się do włosów suchych i zniszczonych. Może dobra będzie dla kogoś kto chce zapobiegać, a nie nawilżać i odżywiać.


Koniecznie dajcie znać czy ją miałyście i jak u Was się sprawdziła, bo wiem że ma wielu zwolenników?



Czytaj dalej...

3 lipca 2014

Ninnette kulinarnie: przepis na jagodowe muffinki

Witajcie,

kilka dni temu wrzucałam Wam na Instagram zdjęcie muffinek, które upiekłam w jeden z deszczowych dni mijającego tygodnia. Zapytałam się Was również czy chcecie post z przepisem. Zgodnie wyraziłyście chęci, więc o to jestem! :)
Przepis na jagodowe muffiny jest banalnie prosty i nawet ktoś bez wybitnego talentu cukierniczego powinien sobie z nimi poradzić :)

http://instagram.com/p/p6Koi2FQqp/?modal=true
Składniki:
  • 2 szklanki mąki
  • 0,5 szklanki cukru
  • 1 łyżka proszku do pieczenia
  • 1 cukier wanilinowy
  • 0,5 szklanki oleju
  • 1,5 szklanki mleka
  • 1 jajo
  • 1,5 szklanki jagód
  • brązowy cukier do posypania

Przygotowanie:
Mąkę przesiać do miski i dodać pozostałe suche składniki (cukier, proszek do pieczenia i cukier wanilinowy).
W drugiej misce połączyć olej, mleko i jajo.
Dodać do suchych składników i dokładnie wymieszać blenderem. Dosypać umyte jagody i delikatnie wymieszać łyżką/szpatułką.
Masą wypełnić foremki*, a na wierzch posypać brązowym cukrem.
Wstawić do nagrzanego do 180st piekarnika i piec przez około 15-20 min.


*ja używam foremek silikonowych więc napełniam je niemal po brzegi jednak w przypadku papierowych papilotek radziłabym wypełnić mniej więcej do 2/3 wysokości, gdyż ciasto może się wylać.

Voila! Gotowe!


Teraz pozostaje mi życzyć smacznego i do 'zobaczenia' w kolejnych postach :)

Koniecznie dajcie znać jak Wam wyszły i czy macie ochotę na więcej takich kulinarnych postów!



Czytaj dalej...

1 lipca 2014

Płyn micelarny 3w1, Garnier

Witajcie,

Dziś o produkcie z działu pielęgnacja, który od jakiegoś czasu stał się ulubieńcem prawie całej blogosfery. Często porównywany jest do Biodermy, a niektórzy zuchwale mówią, że jest nawet lepszy. Mowa oczywiście o płynie micelarnym marki Garnier. Nie mogłam przejść obok niego obojętnie szczególnie wtedy kiedy był w promocji. Co z tego wynikło? Odpowiedź znajdziesz w poście...

Opakowanie:
Duża, bo aż 400ml, przezroczysta butelka, która pomimo pojemności jest całkiem poręczna. Zamknięcie jest szczelnie i bez obaw spakowałabym je do walizki na wyjazd. Otwór jest taki akurat, nie za duży nie za mały :) Nie miałam przypadku aby płyn rozlał mi się w niekontrolowany sposób.


Właściwości:
Producent twierdzi że jego produkt jest bezzapachowy i rzeczywiście ma rację. W składzie nie znajdziemy substancji zapachowych, a wąchając nic nie wyczujemy. Konsystencji chyba omawiać nie trzeba ;) Przejdę od razu do tego co najważniejsze czyli jak radzi sobie ze zmywaniem makijażu. I tu niestety produkt troszkę mnie zawiódł. Spodziewałam się, że przyłożę nasączony wacik do oka, przytrzymam kilka (kilkanaście) sekund, delikatnie zetrę i makijaż oka zostanie mi na waciku.

od lewej: Longlasting Lipstick, 12 Essence; Hypoallergenic eyeliner, 10 Bell; Color Tattoo, 40 Maybelline; Intensif'eye Wet&Dry Shadow, 020 Catrice
Niestety tak się nie dzieje. Produkt rzeczywiście świetnie radzi sobie z cieniami (nawet na bazie), pomadką do ust, czy podkładem i pudrem, ale niestety eyeliner oraz tusz do rzęs stanowią dla niego problem. Wspomniane wyżej produkty po przyłożeniu wacika rozmazują się na oku tworząc dość nieprzyjemny efekt pandy. Poza tym duża część tuszu zostaje nadal na rzęsach. Aby pozbyć się dokładnie całego makijażu oczu trzeba troszkę potrzeć wacikiem powieki co jak wiadomo jest niewskazane. Ponadto zagwozdką okazał się dla niego również cień w kremie Maybelline Color Tattoo, którego obecnie używam do wypełniania brwi. Ciężko jest mu go w ogóle ruszyć z twarzy.
Na plus na pewno trzeba zaliczyć, że produkt nie podrażnia okolic oczu oraz ich nie wysusza. Po jego użyciu nie występuje też zjawisko zamglenia ;)


Producent twierdzi, że pojemność 400ml starczy nam na 200 zastosować. Niestety nie mogę się z tym zgodzić, gdyż mam go otwartego od ok 1,5 - 2 miesięcy jednak nie używam go codziennie, a jedynie ok 3-4dni w tygodniu.

Skład:

Podsumowanie:
Opakowanie tego kosmetyku kosztuje ok 20zł i bez problemu dostaniecie go w Rossmannie, Naturze czy supermarketach (np. Kaufland). Niestety płyn delikatnie mnie zawiódł. Po tych wszystkich recenzjach spodziewałam się jednak czegoś lepszego (może stawiałam mu zbyt wysokie wymagania?). Osobiście uważam, że płyn z Biedronki Be Beauty jest lepszy w kwestii oczyszczania i wydajniejszy.


Dajcie znać czy miałyście ten produkt (jest jeszcze ktoś kto go nie używał?) i co o nim sądzicie!


Czytaj dalej...

© My beautiful dream!, AllRightsReserved.

Designed by ScreenWritersArena