Witajcie,
Te z Was, które czytają mojego bloga zapewne orientują się, że mam cerę mieszaną w kierunku do tłustej latem i mieszaną w kierunku do suchej zimą. W związku z tym szukam pudru wykańczającego, który z jednej strony fajnie zmatowi moją strefę T jednocześnie nie podkreślając suchości pozostałych partii twarzy ani nie spowoduje efektu 'ciasta' jak było w przypadku pudru marki Astor, o którym pisałam TU.
Tym razem będąc w drogerii zdecydowałam się na zakup polecanego przez dużą liczbę blogerek pudru matującego marki Rimmel Stay Matte w odcieniu 001 Transparent.
Opakowanie:
To chyba najgorszy aspekt całego kosmetyku. Całe wykonane jest z plastiku i to słabej jakości. Wieczko pęka i lubi się nie domykać. Nie ryzykowałabym noszeniem go w torebce. Na dodatek nie ma lusterka. Jednym słowem opakowanie niskobudżetowe.
Właściwości:
No to co jak zwykle zacznę od zapachu, który w opakowaniu jest dość mocno pudrowy i intensywny. Kojarzy mi się z pudrem którego kiedyś używała moja Babcia. :) Na szczęście na twarzy jest niewyczuwalny. Jak już wspomniałam posiadany przede mnie kolor to numerek 001 Transparent. W opakowaniu puder wygląda na lekko żółtawy jednak po nałożeniu na twarz rzeczywiście jest w pełni transparentny i nie zmienia koloru podkładu. Produkt jest bardzo przyjemny w aplikacji. Jest bardzo drobno zmielony, łatwo nakłada się na pędzel a z pędzla na twarz. Nie kruszy się przy tym, ani nie pyli zbytnio. Po przypudrowaniu nim twarzy nie unosi się wokół twarzy chmura pyłu. :)
A co z właściwościami matującymi? Jak najbardziej są. Producent zapewnia nas o pięciogodzinnym macie i w sumie to się z nim zgadzam. Zaryzykuję nawet stwierdzenie że około 6h po aplikacji moja twarz nadal trzyma mat. Oczywiście coś tam zaczyna się już dziać i świecić ale nie na tyle żeby zacząć panikować i dokładać kolejną warstwę produktu.
Wiadomym jest, że w ponad trzydziestostopniowe upały jakie miały miejsce minionego lata puder miał dość trudne zadanie do wykonania, ale kto w sumie wtedy nakładał pełny makijaż ;)
Dużym plusem jest że rimmelowski Stay Matte nie podkreśla żadnych suchych skórek, nie wchodzi w zmarszczki ani pory, nie waży się na twarzy. Dobrze współpracuje z wieloma podkładami. Zestawiałam go m.in z Rimmel Wake Me Up, Rimmel Match Perfection, Glazel Anti-Age, Kolastyna CC Krem i z każdym z wymienionych wyglądał tak samo dobrze.
Nie zauważyłam też by zapychał mi pory. Również mnie nie uczulił.
Podsumowanie:
Produkt ten jest bardzo łatwo dostępny. Znajdziecie go we wszystkich drogeriach, w których stoi szafa marki Rimmel. Cena regularna to 25 zł co w pierwszym kontakcie z badziewnym opakowaniem może odstraszać, jednak często są na niego promocje w Naturze czy Rossmannie. Ponadto puder na prawdę fajnie sobie radzi z matowieniem twarzy. I o ile podkład z linii Stay Matte kompletnie nie przypadł mi do gustu co pokazywałam Wam w filmiku z testem na żywo TU to prasowany puder matujący mogę Wam z czystym sumieniem polecić.
Znacie ten puder, jeśli tak to co o nim sądzicie?
Koniecznie dajcie znać w komentarzach!
Te z Was, które czytają mojego bloga zapewne orientują się, że mam cerę mieszaną w kierunku do tłustej latem i mieszaną w kierunku do suchej zimą. W związku z tym szukam pudru wykańczającego, który z jednej strony fajnie zmatowi moją strefę T jednocześnie nie podkreślając suchości pozostałych partii twarzy ani nie spowoduje efektu 'ciasta' jak było w przypadku pudru marki Astor, o którym pisałam TU.
Tym razem będąc w drogerii zdecydowałam się na zakup polecanego przez dużą liczbę blogerek pudru matującego marki Rimmel Stay Matte w odcieniu 001 Transparent.
Opakowanie:
To chyba najgorszy aspekt całego kosmetyku. Całe wykonane jest z plastiku i to słabej jakości. Wieczko pęka i lubi się nie domykać. Nie ryzykowałabym noszeniem go w torebce. Na dodatek nie ma lusterka. Jednym słowem opakowanie niskobudżetowe.
Właściwości:
No to co jak zwykle zacznę od zapachu, który w opakowaniu jest dość mocno pudrowy i intensywny. Kojarzy mi się z pudrem którego kiedyś używała moja Babcia. :) Na szczęście na twarzy jest niewyczuwalny. Jak już wspomniałam posiadany przede mnie kolor to numerek 001 Transparent. W opakowaniu puder wygląda na lekko żółtawy jednak po nałożeniu na twarz rzeczywiście jest w pełni transparentny i nie zmienia koloru podkładu. Produkt jest bardzo przyjemny w aplikacji. Jest bardzo drobno zmielony, łatwo nakłada się na pędzel a z pędzla na twarz. Nie kruszy się przy tym, ani nie pyli zbytnio. Po przypudrowaniu nim twarzy nie unosi się wokół twarzy chmura pyłu. :)
A co z właściwościami matującymi? Jak najbardziej są. Producent zapewnia nas o pięciogodzinnym macie i w sumie to się z nim zgadzam. Zaryzykuję nawet stwierdzenie że około 6h po aplikacji moja twarz nadal trzyma mat. Oczywiście coś tam zaczyna się już dziać i świecić ale nie na tyle żeby zacząć panikować i dokładać kolejną warstwę produktu.
Wiadomym jest, że w ponad trzydziestostopniowe upały jakie miały miejsce minionego lata puder miał dość trudne zadanie do wykonania, ale kto w sumie wtedy nakładał pełny makijaż ;)
Dużym plusem jest że rimmelowski Stay Matte nie podkreśla żadnych suchych skórek, nie wchodzi w zmarszczki ani pory, nie waży się na twarzy. Dobrze współpracuje z wieloma podkładami. Zestawiałam go m.in z Rimmel Wake Me Up, Rimmel Match Perfection, Glazel Anti-Age, Kolastyna CC Krem i z każdym z wymienionych wyglądał tak samo dobrze.
Nie zauważyłam też by zapychał mi pory. Również mnie nie uczulił.
Podsumowanie:
Produkt ten jest bardzo łatwo dostępny. Znajdziecie go we wszystkich drogeriach, w których stoi szafa marki Rimmel. Cena regularna to 25 zł co w pierwszym kontakcie z badziewnym opakowaniem może odstraszać, jednak często są na niego promocje w Naturze czy Rossmannie. Ponadto puder na prawdę fajnie sobie radzi z matowieniem twarzy. I o ile podkład z linii Stay Matte kompletnie nie przypadł mi do gustu co pokazywałam Wam w filmiku z testem na żywo TU to prasowany puder matujący mogę Wam z czystym sumieniem polecić.
Znacie ten puder, jeśli tak to co o nim sądzicie?
Koniecznie dajcie znać w komentarzach!














