Witajcie,
przybywam dziś do Was z recenzją jednego z najbardziej kultowych kosmetyków, o którym na nie jednym już blogu było głośno.
Jak może pamiętacie, mój pierwszy kontakt z płynami micelarnymi miał miejsce niespełna rok temu przy okazji płynu z Eveline. Wbrew temu czego się spodziewałam nie był to tylko chwilowy romans z tego typu produktami.
Tym razem zdecydowałam się na produkt, który uważany jest za tańszy odpowiednik jeszcze bardziej kultowej Biodermy, która mnie osobiście nie do końca przypadła do gustu.
przybywam dziś do Was z recenzją jednego z najbardziej kultowych kosmetyków, o którym na nie jednym już blogu było głośno.
Jak może pamiętacie, mój pierwszy kontakt z płynami micelarnymi miał miejsce niespełna rok temu przy okazji płynu z Eveline. Wbrew temu czego się spodziewałam nie był to tylko chwilowy romans z tego typu produktami.
Tym razem zdecydowałam się na produkt, który uważany jest za tańszy odpowiednik jeszcze bardziej kultowej Biodermy, która mnie osobiście nie do końca przypadła do gustu.
Woda micelarna do demakijażu twarzy i oczu









