Krwista czerwień od Inglota

11/10/2013

Witajcie,

Dzisiaj przybywam z recenzją lakieru do paznokci marki Inglot. Ogólnie za lakierami tej firmy nie przepadam, uważam że ich jakość nie jest proporcjonalna względem ceny. Zdecydowanie bardziej wolę kupić tańszy lakier chociażby z Golden Rose. Ten akurat dostałam w prezencie, więc używam i chciałabym podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami na jego temat.


Opakowanie:
Klasyczna, kwadratowa butelka z czarną zakrętką. Docelowo znajdująca się w czarnym eleganckim kartoniku, na którym można znaleźć skład produktu. Pędzelek niestety jest w tym przypadku porażką. W czasach gdy firmy prześcigają się w coraz to nowym kształcie i szerokości pędzelka Inglot pozostał w 'epoce kamienia łupanego'. Pędzelek jaki znajduję w tym lakierze jest dłuuuugi i bardzo wąski. Niestety nie ułatwia on aplikacji.


Właściwości:
Konsystencja jest stosunkowo rzadka i należy uważać bo istnieje zagrożenie zalania sobie skórek, co później nie będzie wyglądało zbyt estetycznie. Śmierdzi jak każdy lakier, ale to chyba jest nie do przeskoczenia :). 
Kolorek jaki posiadam to krwista czerwień o numerku 021. W butelce wygląda na wręcz idealną, mocno nasyconą czerwień. Niestety na paznokciach to wszystko nie wygląda już tak kolorowo. Pierwsza warstwa ma lekko różowe zabarwienie, druga na szczęście dodaje krwistości, niestety nie jest w 100% kryjąca. Przy dwóch warstwach dość mocno prześwituje mi zarówno obłączek jak i wolny koniec paznokcia. Trzecia warstwa pewnie załatwiłaby sprawę, ale obawiam się że byłaby to już tak gruba warstwa że musiałabym czekać wieki na jej wyschnięcie.


W kwestii trwałości można powiedzieć że jest w porządku. Dopiero 5 dnia od pomalowania paznokci pojawiły się pierwsze odpryski. Do tego czasu nie było nawet startych końcówek.


Podsumowanie:
Cena takiego lakieru z Inglota to 21 zł - i dużo i mało. Fajna trwałość, ale krycie średnie. W tej cenie wolę kupić lakier chociażby China Glaze, a jeszcze prędzej skusiłabym się na tańsze Golden Rose :) Podsumowując kolor przepiękny, szkoda tylko że potrzeba aż 3 warstw.


Lubicie lakiery z Inglota?







Dwie warstwy lakieru kolorowego położyłam na diamentową odżywkę Eveline i pokryłam top coatem z Golden Rose.

Zobacz podobne

6 komentarzy

  1. Hey beauty :) would we follow each other on gfc and bloglovin? Maybe also on Instagram and twitter (widget on my blog), what do you mean? Regards from germany

    OdpowiedzUsuń
  2. Klasyczna czerwień. Moim zdaniem połowa inglotów nie jest warta swojej ceny...

    OdpowiedzUsuń
  3. piękna, uwielbiam taką, tej firmy jeszcze nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam na niego ochotę,ale po Twojej recenzji nie wiem czy się skusze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mam żadnego. Piękna czerwień tyko szkoda że tak słabo kryje :/

    OdpowiedzUsuń
  6. uwielbiam takie klasyczne kolory ;) 3 warstwy mnie odstraszają, bo jestem nadzwyczajnie w świecie leniuchem ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Wam za komentarze. Wszystkie je czytam i staram się na nie odpowiadać. Jednakże bardzo proszę o nieumieszczanie tzw. spamu, gdyż będzie on bezwzględnie usuwany.